W sobotę, 8 listopada, w kościele parafilanym odbyły się uroczystości pogrzebowe zasłużonego strażaka naszej jednostki śp. dh Władysława Rytycha (77 lat). Zmarłego żegnała rodzina, bliscy i znajomi oraz licznie zgromadzeni strażacy.
Z ogromnym smutkiem i bólem przyjęliśmy informację, iż odszedł na wieczną służbę dh Władysław Rytych. Całe swoje życie związany był z naszą jednostką. Wieloletni członek zarządu, założyciel i kustosz naszej Izby Pamięci, wielokrotnie odznaczany za swoje zaangażowanie i poświęcenie. To On uczył nas jak umiejętnie i skutecznie porozumiewać się między pokoleniami druhów. Odszedł od nas dobry człowiek, który wprowadzał nas w rzemiosło ochotniczego pożarnictwa. Wsparcie, które nam okazał i zaangażowanie w działalność społeczną, którą się wykazywał zostanie zapamiętana na zawsze.
Ostatnie pożegnanie śp. dh Władysława Rytycha
Uroczystości pogrzebowe były bardzo doniosłe w asyście wielu strażaków, pocztów sztandarowych oraz samorządowców, m.in. Pani Doroty Jankowskiej – Burmistrz Sulejowa oraz Pana Rafała Kulbata – Przewodniczącego Rady Miejskiej w Sulejowie. Ceremonia pogrzebowa rozpoczęła się mszą świętą pod przewodnictwem: ks. Adama Stańdo, kapelana strażaków województwa łódzkiego, ks. Jacka Tylusia, dziekana dekanatu piotrkowskiego oraz ks. Zbigniewa Dawidowicza, proboszcza parafii NMP Królowej Polski we Włodzimierzowie.
W imieniu rodziny składamy serdeczne podziękowania wszystkim Strażakom, którzy wzięli udział w uroczystościach pogrzebowych śp. druha Władysława Rytycha. Dziękujemy za Waszą obecność, za strażacki szpaler, za sztandary pochylone w milczeniu i za każde dobre słowo. Wasza postawa była wyrazem prawdziwego braterstwa i szacunku dla człowieka, który całym sercem służył naszej jednostce. Wladek pozostanie w naszej pamięci jako wzór oddania, pokory i miłości do strażackiej służby. Dziękujemy, że razem mogliśmy pożegnać go tak, jak na to zasłużył – z honorem i w jedności. Cześć Jego Pamięci. Dziękujemy – przekazała braci strażackiej dh. Marta Rytych – córka zmarłego.
Śp. dh Władysław Rytych spoczął na cmentarzu parafialnym, obok swoich bliskich. Złożeniu do grobu ciała druha Władysława towarzyszyły dźwięki syren samochodów strażackich i pochylone na znak żałoby sztandary.
Szanowny księże proboszczu, pogrążona w smutku rodzino, szanowni państwo, poczty sztandarowe, druhny i druhowie. Zebraliśmy się tutaj, w ten listopadowy dzień, aby pożegnać śp. dh Władysława Rytycha. Męża, ojca, dziadka, ale również wieloletniego członka naszej ochotniczej straży pożarnej. Bardzo serdecznie witam wszystkich zgromadzonych na tej smutnej, pełnej bólu uroczystości. Rodzinę, przyjaciół, znajomych, sąsiadów śp. dh Władysława, a także wszystkie poczty sztandarowe oraz druhny i druhów. Dziękuję, że jesteście tutaj tak licznie, aby towarzyszyć zmarłemu w jego ostatniej ziemskiej drodze. Myślę, że Władek spoglądając gdzieś z góry znad chmur cieszy się, że tak wielu ludzi o nim pamiętało. Był dla nas wszystkich tu obecnych w jakiś sposób osobą bliską. Z OSP w Przygłowie był związany od dziecka, wtedy jeszcze jako obserwator działań w straży naszego taty, wujów i dziadka. Nie miał właściwie innego wyjścia jak iść w ślady przodków i także zostać strażakiem ochotnikiem, co uczynił 10 lutego 1970 roku. Przez ponad trzydzieści lat był kierowcą i ratownikiem w jednostce, ale również operatorem motopompy podczas akcji i zawodów godnie reprezentując jednostkę. Przez te wszystkie lata alarmowo do zdarzeń, aby pomagać potrzebującym w czasie pożaru, huraganu, powodzi czy wypadków wyjeżdżał setki razy. Był wrażliwy na ludzką krzywdę. Nie było dla niego wyjazdów mniej ważnych. Do wszystkich podchodził rozważnie i profesjonalnie.
Był przykładem i wzorem dla młodszej braci strażackiej. Człowiek obowiązkowy, obdażony szacunkiem i zaufaniem innych. Dlatego przez kilka kadencji wybierany był do składu zarządu jednostki. Ostatnio jako kustosz sali pamięci. Brał czynny udział w budowie domu ludowego, nowego garażu, ale również naszego kościoła parafialnego, w którym do końca, do ostatnich świąt wielkanocnych trzymał wartę przy grobie Pana Jezusa. Przez 47 lat członek pocztu sztandarowego, najpierw tego z 1977 roku, a od 2014 roku nowego sztandaru, którego był pomysłodawcą i projektantem. Nowe przepisy strażackie oraz pogarszające się zdrowie wykluczyły dh Władka z grona ratowników, ale nie z grona członków OSP. I to wtedy właśnie dh Władek odnalazł w sobie miłośc do tradycji i staroci strażackich. Postanowił zorganizować od podstaw strażacką izbę pamięci. Odnalazł pierwszą przygłowską sikawkę ręczną, którą z pomocą najbliższych wyremontował do stanu perfekcji. Wraz z innymi druhami wyremontował pomieszczenie, zbierał strażackie pamiątki i po kilku miesiącach izba mogła być otwarta dla zwiedzających. Po 10 latach te małe muzeum to już 4 pomieszczenia wypełnione starym sprzętem pożarniczym, dyplomami, pucharami i zdjęciami. To miejsce, które z chęcią oglądają nasi goście. Dzisiaj w muzeum zrobiło się za ciasno. Jeszcze parę miesięcy temu cieszyliśmy się, że będzie powiększone o kolejne pomieszczenie na zgromadzone i wyremontowane konne wozy strażackie. Snuliśmy z Władkiem plany. Miało być ładnie. I co? Na razie nic. Wniosek o fundusze z zewnątrz nie przeszedł. Ja nadal nie tracę nadziei, ale Ty już tego powiększonego muzeum nie zobaczysz. Dzisiaj tu przyżekam Ci Władku, że zrobię wszystko, aby Twoje plany zrealizować. Ale zaczną od tego, że na pierwszym posiedzeniu zarządu straży będę wnioskował o nadanie izbie pamięci Twojego imienia.
Innym równie ważnym Twoim projektem był i są od 16 lat organizowane zawody sikawek konnych i przenośnych. Ostatnie były nawet rangi wojewódzkiej. To impreza, która co roku gromadzi coraz to większą ilość drużyn, które chcą się swymi zabytkowymi pompami pochwalić i wspólnie pokazać młodym pokoleniom jak to nasi przodkowie, 100 lat temu, walczyli z pożarami. Chwała Ci również za to, że uratowałeś od kasacji samochód Star 25 zwany „babcią”, który po wspólnym strażackim remoncie, jest dziś naszą chlubą i wizytówką. Dh Władek wypełniał strażackie kredo „Bogu na chwałe, ludziom na pożytek”. Dlatego za swoją wieloletnią bezinteresowną, bogatą służbę został odznaczony: odznaką Strażak Wzorowy”, brązowym, srebrnym oraz złotym medalem „Za zasługi dla pożarnictwa”, odznaką „Zasłużony dla woj. piotrkowskiego”, medalem im. Bolesława Chomicza, „Złotym znakiem związku” – najwyższym z możliwych strażackich odznaczeń, ale najbardziej cenił sobie medal „Za zasługi dla OSP Przygłów”, który otrzymał w 2018 roku w 100 lecie działalności naszej straży. Ostatnio to również odznaczenie za 55 lat służby w OSP.
Szanowni Państwo, dzisiejsi 40 – 50 latkowie z pewnością pamiętają tzw. „dryndę – bonanzę”. To ciągnik rolniczy z oszkloną przyczepą, który kursował na trasie Szkoła Podstawowa w Przygłowie – Barkowice Mokre wożąc dzieci. To właśnie Władek był tym usługodawcą. Deszcz, śnieg, mróz, a drynda – bonanza jechała po dziurawej jak sito drodze, ale zawsze była na czas. Do dzisiaj tamci pasażerowie wspominają ten środek transportu z rozrzewnieniem. Działalność w straży, przewozy dzieci do szkoły był ważne, ale najważniejsze dla niego było prowadzenie gospodarstwa rolnego przejętego po śmierci naszego taty w 1977 r, które to przez cały czas rozwijał i unowocześniał. To m.in. włąsnie z tej ciężkiej pracy utrzymywał rodzinę. Dziś, będąc na zasłużonej emeryturze, mógł jeszcze kilka, kilkanaście lat pożyć i cieszyś się. Niestety chroboa, w konsekwencji śmierć nie pozwoliła na to. Ta śmierć, która zawsze jest nie na miejscu i zawsze nie w porę. Za szybko, za nagle, dopada rano, po pracy, przed kąpielą, po obiedzie. Przychodzi w środę, a mogłaby przyjść w sobotę. Nie pyta, nie uprzedza, nie dyskutuje, przychodzi i zostawia ból. Ból, który ukoić mogą tylko wspomnienia i modlitwa. Tak to już jest, że jedni żyją krócej, inni dłużej, ale wszyscy tylko tyle ile przeznaczył dla każdego Pan Bóg.
W takie nostalgiczne dni zadajemy sobie często pytanie: czy warto tak gnać przez życie, czy lepiej pozostawić po sobie ciepło uśmiechu, życzliwość i dobrą pamięć. Tak zostawił po sobie śp. Władek. Wspomnienia szczęścia, miłości, gdy rodzina, dom, praca, straż dawały mu radość i nadzieję na lepsze jutro. Nadzieję, którą ja mam w sercu, która pomoże mi żyć, że spotkamy się w innym lepszym świecie, aby znów cała nasza rodzina mogła być bliko. Będziemy za Tobą bardzo tęsknić, bo nie można przestać za kimś tęsknić, można się tylko nauczyć żyć tą pustką w sercu. Dzisiaj uczestnicząc w Twojej ostatniej drodze na ziemi, skłądamy Ci Władku podziękowania za Twoje życie. Za wszystko co dla naszej społeczności i dla każdego z nas osobna za swojego życia zrobiłeś. Wiem, że wobec śmierci, my ludzie jesteśmy sobie równi. Gdy odchodzi tak bliska osoba naturalnymi są ogarniające nas uczucie żalu, bólu, rozpaczy, a może nawet gniewu. Smutek i bezsilność, które dzisiaj czujemy są naturalnym etapem żałoby. Drogi Władku wiem, że pożegnania są z zasady trudne, a to dzisiejsze jest dla nas arcytrudne, Bo tak trudno sobie i innym wytłumaczyć, że się więcej nie zobaczymy, że już koniec, że nie wrócisz, że nawet Bóg tego nie odwróci. Smutek w sercu, łzy na twarzy, i modlitwa, co wciąż łączy oraz pamięć, która nigdy się nie skończy.
Niedługo wszyscy rozejdziemy się do swoich domów, ale nie zostawimy Cię Władku tutaj samego. Niedaleko, bo na cmentarzu w Sulejowie, kwatery mają nasi rodzice, dziadkowie oraz wiele osób z rodziny, a także wielu znajomych. A tutaj obok, tak jak chciałeś, jest Twój najstarszy syn Rafał, do którego bardzo tęskniłeś oraz z drugiej strony ulubiony szwagier śp. Stasiek Żarski. To tutaj swoje groby ma wielu druhów, znajomych i krewnych. Dziś żadne słowa nie oddadzą tego jaką pustkę pozostawiasz po sobie. Pozwolę sobie jednak zacytować ks. Jana Twardowskiego: „Odszedłeś cicho, bez słów pożegnania, tak jakbyś nie chciał swym odejściem smucić. Tak jakbyś wierzył, w godzinę rozstania, że masz niebawem z dobrą wieścią wrócić”.
Władku choć żegnamy Cię ze smutkiem to jednak przyświeca nam chrześcijańska nadzieja, że miłosierny Bóg u którego dobre czyny idą za człowiekiem, otworzą Ci bramy niebios, Dziękujemy Bogu za Twój dar życia i obesność wśród nas. Obiecujemy, że pamięć o Tobie nigdy nie zagaśnie. Spoczywaj w pokoju dh Władysławie, spoczywaj w pokoju braciszku, a światłość wiekuista niechaj Ci świeci na wieki wieków. Do zobaczenia, cześć Twojej pamięci. Szanowni Zebrani, nasza noblistka Wisława Szymborska pisała: „Bo umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci”. Pamiętajmy zatem o śp. dh Władysławie po wszech czasy, a Ciebie droga Tereso i nabliższa rodzino proszę o przyjecie od nas strażaków z Przygłowa najszczersze wyrazy współczucia – takimi słowami pożegnał zmarłego śp. dh Władysława Rytycha, wiceprezes OSP Przygłów dh Michał Rytych.



























Czytaj więcej:
Przeprowadziliśmy cykl szkoleń z zakresu wsparcia budowy potencjału obronnego
Profesjonalny zestaw pralniczy nareszcie w naszej jednostce!
Wsparcie budowy potencjału obronnego – szkolenia dla mieszkańców